Bloog Wirtualna Polska
Są 938 384 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

O mnie

Gotowanie to moja pasja. Wciąż próbuję coś nowego dla moich domowników - dużej córki weganki, małej - mięsożercy oraz syna i męża lubiących jeść w ogóle.
Kuchenka jest dla mnie narzędziem codziennym - ułatwia i uprzyjemnia mi gotowanie. Rzadko korzystam z gotowych przepisów, większość wymyślam sama lub przerabiam.Można do mnie pisać na grazyna0071@wp.pl

O moim bloogu

Przepisy na domowe obiadki, sałatki i ciasta, również do kuchenki mikrofalowej. Kuchnia niewyszukana:staram się ze zwykłych składników wyczarować niezwykłe smaki. Jeśli masz kłopot z dodaniem komenta...

więcej...

Przepisy na domowe obiadki, sałatki i ciasta, również do kuchenki mikrofalowej. Kuchnia niewyszukana:staram się ze zwykłych składników wyczarować niezwykłe smaki. Jeśli masz kłopot z dodaniem komentarza, to usuń spod niego adres i wklej go ręcznie, albo zostaw sam nick.

schowaj...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 13.04.2011 12:04:03
  • autor: studia
  • treść: Interesuj±ca ...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 887811
(wersja testowa)
Wpisy
  • liczba: 595
  • komentarze: 5319
Bloog istnieje od: 1472 dni

Lubię to

Wizytówka


grazyna0071

Blog Forum Gdańsk 2010
Kategorie

Coś na "ą" po mrugnięciu Oczkiem

piątek, 05 lutego 2010 9:10




Jakiś czas temu fala przepisów na wątróbkę przepłynęła przez blog Oczka
Śledziłam ją z zainteresowaniem, bo wąrtóbkę bardzo lubię. Także z powodów sentymentalnych - mój brat w dzieciństwie często wymyślał różne żarty słowne i jednym z nich było - co jest do jedzenia na "ą" ? Ątróbka!
U Oczka najbardziej spodobał mi się przepis na wątróbkę w piwie. Lubię mięso duszone w piwie ( golonkę najbardziej, a ostatnio udziec indyka) i tej wątróbki chciałam spróbować. Nie trzymałam się ściśle przepisu Autorki, zapamiętałam tylko dodatek piwa i zrobiłam ją z dużą ilością cebuli.

WĄTRÓBKA W PIWIE

½ kg wąrtóbki drobiowej
3 cebule
szklanka piwa
sól, pieprz,majeranek,  olej do smażenia
Wąrtóbki oczyszczamy z błon i żyłek, płuczemy i osuszamy. Na patelni rozgrzewamy olej i wrzucamy wątróbki i zaraz do nich pokrojone w półplasterki cebule. Smażymy z obu stron na brązowo, potem podlewamy piwem i dusimy pod przykryciem do miękkości ( ok 10 minut). Doprawiamy pieprzem i majerankiem a solimy dopiero przed włożeniem na telerz lub już na nim, bo inaczej wątróbka twardnieje.
Do takiej wątróbki dobra jest kwaśna surówka albo same kiszone ogórki. Ja zrobiłam surówkę na bazie kiszeniaków i papryki. Rodzince ugotowałam do tego ziemniaki z wody, ale z chlebem też jest dobra. Mrugam w podziękowaniu do Oczka... Smacznego!




Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5456644,trackback

komentarze (15) | dodaj komentarz

Ciasto czekoladowe z truskawkami z WC

czwartek, 04 lutego 2010 8:15




Dwa dni temu mieliśmy takie swoje święto i chciałam upiec coś specjalnego. I akurat ukazało się u Olcika zaproszenie do weekendowej Cukierni i jedna z propozycji bardzo przypadała mi do gustu. To czekoladowe bezmączne brownies z truskawkami
Miałam w zamrażalniku jeszcze ostatnie truskawki z lata i to była dobra okazja, żeby je wykorzystać. Ciasto zapowiadało sie pysznie i takie wyszło, choć miałam z nim małą przygodę... Ale smaku nie zmieniła, a to najważniejsze. Dodałam od siebie łyżkę kawy rozpuszczalnej i aromat rumowy, żeby było bardziej aromatyczne. Poza tym wydawało mi się dość czekoladowe, więc zamiast kakao posypałam je moją ulubioną mieszanką - cukrem-pudrem z cynamonem. I zamiast orzechów laskowych dałam migdały.  Przepis podaję za Autorką:

CZEKOLADOWE BROWNIES Z TRUSKAWKAMI

- 35 g kakao
- 80 ml gorącej wody

- 150 g gorzkiej czekolady, roztopionej

- 150 g masła, roztopionego

- 230 g ciemnego brązowego cukru

- 100 g zmielonych orzechów laskowych
( u mnie migdały)
- 4 jajka

- łyżka kawy rozpuszczalnej ( ode mnie)
- 100 g truskawek (mogą być mrożone)
- aromat rumowy ( też ode mnie)
 - cukier-puder i cynamon do posypania ( jak wyżej)
Kakao i kawę rozpuściłam w gorącej wodzie, wymieszałam dokładnie. Dodałam rozpuszczoną w mikrofalówce ( 7-8  min na 300 W) czekoladę i stopione masło. Wystudzilam do letniego. Dodałam żółtka ( po jednym, mieszając) i cukier, mielone migdały,  zmiksowałam. Włożyłam truskawki i kilka kropel aromatu rumowego. Z białek ze szczyptą soli utrzepałam sztywną pianę , którą ostrożnie wmieszałam do ciasta.
Foremkę mam dość sporą, więc ciasto rozłożyło się w poziomie. Ale w końcu nie kształt jest najważniejszy - może być nieco niższe. Piekłam około godziny w 180 C. Nawet dość urosło, ale stygnąc- opadło sporo. Zimne było już dość niskie, a takie jest najpyszniejsze. Posypałam je cukrem-pudrem z cynamonem i pokroiłam na prostokąty. Większość z nich zjadł mój syn, któremu to ciasto strasznie zasmakowało. Ale resztę zjedliśmy sobie we dwoje, popijając szampanem, do którego wrzuciłam truskawki...Smacznego!






Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5452657,trackback

komentarze (13) | dodaj komentarz

Grillowany indyk

środa, 03 lutego 2010 12:32




Bardzo lubię mięso z patelni grillowej. Lubię też indyka i tu połączyłam oba te upodobania. Wybrałam udziec, bo to ciemne mięso i bardzo soczyste. Zastanawiając się nad marynatą , pomyślałam o sosie sojowym i pasującym do niego imbirze oraz łagodniejszym pieprzu, ziołowym. Przejdźmy do konkretów :

GRILLOWANY INDYK

Udziec z indyka, bez skóry i kości
sos sojowy, oliwa, ½ szklanki rosołu, 1/3 szklanki czerwonego wina
sól ( mało-uwaga sos), imbir, pieprz ziołowy, gałka muszkatołowa
Mięso kroimy w plastry i lekko rozbijamy. Robimy marynatę z rosołu, 2 łyżek sosu sojowego , wina i 2 łyżek oliwy. Mięso solimy, posypujemy pieprzem ziołowym , imbirem i szczyptą gałki, wkładamy do marynaty, mieszamy dokładnie. Trzeba je włożyć do lodówki na co najmniej pół godziny.
Patelnię grillową smarujemy olejem i mocno rozgrzewamy. Kładziemy mięso, zmniejszamy ogień i grillujemy po kilka minut z każdej strony. Pod koniec możemy przykryć pokrywką i zostawić tak ok. 5 minut- będzie bardziej soczyste.
Wyjmujemy mięso na ogrzany półmisek i trzymamy w cieple. Patelnię deglasujemy winem i rosołem, przelewamy to na zwykłą patelnię i redukujemy , aby powstał fajny sos. Możemy go zagęścić mąką z wodą, jeśli tak lubimy.
Podajemy z czym nam pasuje  i surówką. My jedliśmy z polentą i surówką na bazie kapusty pekińskiej. Smacznego!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5449514,trackback

komentarze (12) | dodaj komentarz

Racuchy serowe

wtorek, 02 lutego 2010 13:56






W karnawale moja Mama smażyła pączki na Sylwestra , na Tłusty Czwartek i na Ostatki. Ale często , czasem nawet na piątkowy obiad, robiła nam racuchy z ciasta drożdżowego. Smakują jak pączki, tylko bez nadzienia i są mniej tłuste, co dla mnie jest dużą zaletą. Ja na Tłusty Czwartek smażę właśnie racuchy, czasem nadziewane truskawkami z kompotu.
Mama mówiła mi, że moja Babcia smażyła czasem racuchy dodając do ciasta mielonego twarogu. Takie mini-serniczki. Postanowiłam spróbować własnie takich i jestem nimi zachwycona! Puchate ciasto drożdżowe o smaku sernika - rewelacja!

RACUCHY Z TWAROGIEM

3 szklanki mąki
szczypta soli
30 g drożdży
szklanka letniego mleka
15-20 dkg mielonego twarogu
1/3 kostki masła
3 jajka
4 łyżki  cukru
łyżka wiśniówki
olej do smażenia
Najpierw robimy zaczyn - drożdże rozcieramy z łyżeczką cukru, wlewamy pół szkalnki letniego mleka i posypujemy mąką. Odstawiamy w ciepłe miejsce, aby wyrosły.
Mąkę solimy, dodajemy wyrośnięte drożdże , potem jajka roztrzepane z cukrem, mieszamy. Dodajemy twaróg mielony i mieszamy dokładnie. Wlewamy resztę letniego mleka i stopione, ciepłe ale nie gorące masło. Na koniec dodajemy troszkę wiśniówki lub innego smakowego alkoholu, żeby, jak mawia moja Mama, dobrze rosło. Wyrabiamy ukośnymi uderzeniami drewnianej łyżki w misce, około 10 minut, aż ciasto będzie odstawać od brzegów miski i pojawią się pęcherzyki powietrza. Odstawiamy w ciepłe miejsce na ok 45-60 minut, do podwojenia objętości.
Na patelni rozgrzewamy olej ( wystarczy pokryć dno cienką warstwą), kładziemy dużą łyżką owalne placki i przykrywamy pokrywką. Ogień powinien być średni. Gdy ciasto zetnie się na wierzchu a od spodu przyrumieni, przewracamy na drugą stronę i dosmażamy bez przykrycia. Olej "wypity" uzupełniamy kładąc nowe placki. Usmażone odsączamy na papierowym ręczniku, potem otaczamy w cukrze-pudrze. Dobre i ciepłe, i zimne, mnie najbardziej smakują letnie. Smacznego !



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5446105,trackback

komentarze (20) | dodaj komentarz

Żurek mojej Babci i fikuśna kawa

poniedziałek, 01 lutego 2010 11:51





Nie mogłam się doczekać akcji Ivki Kulinarne perły z lamusa ! Wprawdzie na moim blogu jest już sporo przepisów z rodzinnych zasobów ( m.in.  pierniczki, sernik, szarlotka, barszcz z uszkami, groch z kapustą, szare kluski i jeszcze może coś), ale mam dużą i rozbudowaną rodzinę i jest jeszcze tego sporo. Odbyłam rozmowę z moją Mamą ( Babci nawet nie pamiętam, ja jestem najmłodsza, moja Mama też była) i przypomniała sobie to i owo, co zaprezentuję stopniowo w ramach akcji.
A i dla młodych mam żurek nie będzie trudny. Można wykorzystać resztę rosołu...
Żurek nauczyłam się robić niedawno. W moim domu rodzinnym nie jadło się go... Tato zakazał, bo kojarzył mu się z wojenną biedą... Żurek z kartoflami ( bez białej kiełbasy oczywiście i z jajkiem też nieczęsto) był wtedy podstawą pożywienia... Mama zaczęła znowu robić żurek długo po śmierci Taty... A nauczyła się go od swojej Mamy, mojej Babci Marianny, którą znam tylko ze zdjęć. To z tych zdjęć wiem, po kim odziedziczyłam proste włosy ( rodzice oboje mieli falowane) i dół twarzy, łącznie z uśmiechem...
A ten żurek uwielbia mój mąż i dzieci, ja z resztą też. Mnie by wystarczył z ziemniakami !

ŻUREK KUJAWSKI

½ litra zakwasu na żurek
2 litry rosołu
kawałek wędzonego boczku
cebula
liść laurowy, ziele angielskie, ziarna pieprzu i jałowca, majeranek
dodatki: ziemniaki w mundurkach, jajka na twardo, biała kiełbasa

Kilka dni przed gotowaniem żurku należy przygotowac zakwas : 4 łyżki mąki żytniej mieszamy ze szklanką letniej wody, dodajemy skórkę od chleba ( najlepiej razowego) i 3-4 ząbki czosnku. Przykrywamy słok gazą umocnioną gumką i odstawiemy w ciepłe miejsce ( ja w kuchni koło kaloryfera) na 3-4 dni. Im dłużej stoi, tym bardziej kwaśny, ja lubię 4-dniowy.
Po wykorzystaniu zostawiamy troche zakwasu na dnie słoika, dodajemy wody im mąki żytniej ( tyle samo), mieszamy i zakwas robi sie od nowa. Starczy na kilka razy.
Jeśli nie mamy ugotowanego rosołu lub wywaru z mięsa z warzywami, to ostatecznie możemy posłużyc się rosołem z kostki. Do gotującego się rosołu dodajemy przyprawy i prawie cały zakwas ze słoika, wstrząśnięty i zmieszany. Gotujemy chwilę . Jeśli żurek jest za rzadki, mozemy go zagęścić mąką pszenną rozbełtaną widelcem z wodą.
Na patelni podsmażamy pokrojony boczek , dodajemy poszatkowaną cebulę, na koniec białą kiełbasę w plasterkach . Na talerz wkładamy obrane i pokrojone w plastry ziemniaki w mundurkach, połówki jajka na twardo , nalewamy żurku i dodajemy kiełbasę z boczkiem i cebulą. I jedząc wspominamy trudne czasy, kiedy radością było, jak do żurku znalazły się skwarki ze słoniny... Smacznego!



A teraz dla odmiany trochę współczesności : taką piękną kawę podają m. in. w jednej z kawiarni w Starym Browarze w Poznaniu. Pani robi wzorek przesuwając pojemnik z mlekiem w przód i w tył  nad kawą. Pijamy ją  na spotkaniach z Agą, która odwiedza Poznań , bo studiuje tu podyplomowo. Ostatnio piłyśmy w sobotę. Ale to nie my robiłyśmy zdjęcia, tylko moja Córcia.





Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,5441676,trackback

komentarze (16) | dodaj komentarz

« 123456 

wtorek, 22 maja 2012

Licznik odwiedzin:  887 811 (wersja testowa)