
Gotowanie to moja pasja. Wciąż próbuję coś nowego dla moich domowników - dużej córki weganki, małej - mięsożercy oraz syna i męża lubiących jeść w ogóle.
Kuchenka jest dla mnie narzędziem codziennym - ułatwia i uprzyjemnia mi gotowanie. Rzadko korzystam z gotowych przepisów, większość wymyślam sama lub przerabiam.Można do mnie pisać na grazyna0071@wp.pl
Przepisy na domowe obiadki, sałatki i ciasta, również do kuchenki mikrofalowej. Kuchnia niewyszukana:staram się ze zwykłych składników wyczarować niezwykłe smaki. Jeśli masz kłopot z dodaniem komenta...
więcej...Przepisy na domowe obiadki, sałatki i ciasta, również do kuchenki mikrofalowej. Kuchnia niewyszukana:staram się ze zwykłych składników wyczarować niezwykłe smaki. Jeśli masz kłopot z dodaniem komentarza, to usuń spod niego adres i wklej go ręcznie, albo zostaw sam nick.
schowaj...Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Jakże często moimi poczynaniami kulinarnymi rządzi przypadek... Ale dzięki temu powstają dania z nowymi, nieraz bardzo ciekawymi smakami. Tak było i tym razem...
Do wczorajszych klusek zużyłam niemal cały zapas mąki a rodzinka, którą po zakupy posłałam zapomniała mąki kupić. Zabierając się za pieczenie ciasta zastałam w szafce tylko resztki mąki pszennej. Wiele nie potrzebowałam bo planowałam serniko-brownie z niewielkiej porcji, ale do potrzebnej mi szklanki mąki brakowało połowy. Miałam za to makę żytnią i to ją postanowilam dodać. A poniewaz żytnia kojarzy mi się z piernikiem, dodałam do ciasta nieco imbiru i cynamonu. Ciasto robiłam w kuchence, bo wiem, że tam mi się uda, a walczę z przeziębieniem i nie jestem w najlepszej formie, nie brałam się więc za uruchamianie piekarnika.
SERNIKO-BROWNIE Z PIERNIKOWĄ NUTĄ
pół szklanki mąki pszennej
pół szklanki mąki żytniej
1/3 szklanki cukru
1/4 szklanki oleju
1/4 szklanki mleka
1 jajko
łyżka kakao
łyżeczka proszku do pieczenia
spora szczypta cynamonu i imbiru
Warstwa serowa:
1/2 serka mielonego waniliowego ( z wiaderka)
2 jajka
4 łyżki cukru
Mąki wymieszałąm w misce z cukrem, kakao, proszkiem do pieczenia i przyprawami. Dodałam mieszając olej, mleko i jajko, wymieszałam dokładnie.Włożyłam ciasto do natłuszczonej formy i wstawiłam do kuchenki na 600 W na 6 minut, żeby się zapiekło - inaczej ser mi się mieszał z ciemnym ( tak powstało serniko-brownie łaciate, które prezentowałam gdzieś rok temu...).
W międzyczasie zmiksowałąm jajka z cukrem, na najniższych obrotach dodawałam serek. Wylałam to na podpieczony spód i wstawiłam do kuchenki na tę samą moc na 8 minut. Po tym czasie ciasto się lało, dodałam mocy (600 W) i wstawiłam jeszcze na 3 minuty- gotowe. Po wystudzeniu w temperaturze pokojowej wstawiłam ciasto do lodówki, żeby się dobrze kroiło.
Wyszło pyszne, dostałam polecenie, by następnym razem zrobić z większej porcji... Smacznego !
Moim czytelnikom, którym spodoba się moje konkursowe danie przypominam, że do końca lutego można jeszcze głosować na mój przepis - grillowane oscypki z żurawiną w konkursie na kulinarny blog roku,
To nie jest przepis rodem z kuchni węgierskiej. Nazwałam te zrazy "po węgiersku" bo występują w nich elementy typowe dla tej kuchni- papryka i salami.
Najpierw miały to być bitki z wieprzowej łopatki, ale mięso ładnie rozbiło mi się na duże płaty i postanowiłam je zwinąć w roladki i nadziać czymś. W lodówce znalazłam salami i zieloną paprykę, dodałąm też cebulę a do sosu troche suszonych pomidorów. Mięso przyprawiłam też słodką papryką.
Jako dodatek padło na kluski , które ja nazywam "rzucanymi" ( zsuwam kawałki ciasta nożem z płaskiego talerza na osolony wrzątek), a prezentowałam je już
ZRAZY PO WĘGIERSKU
4 plastry mięsa wieprzowego
4 plastry salami
4 plastry cebuli
4 paski zielonej papryki
sól, pieprz kolorowy
majeranek, słodka papryka w proszku
suszone pomidory
olej do smażenia
łyżka mąki
Mięso rozbijamy, solimy, posypujemy świeżo zmielonym kolorowym pieprzem, majerankiem i papryką. Na każdy plaster kładziemy kawałek salami, papryki i cebuli, zwijamy w roladki i kładziemy złączeniem na dół na rozgrzany olej - wtedy się nie rozwiną. Obsmażamy z obu stron na brązowo, dodając kawałek cebuli. Wsypujemy pokruszone suszone pomidory ( wystarczy trochę), podlewamy wodą i dusimy pod przykryciem do miękkości, co trwa około godziny, podlewając wodą w razie potrzeby. Na końcu możemy zagęścić sos łyżką mąki rozbełtaną w zimnej wodzie.
Podałam te zrazy z kluskami podobnymi do węgierskich galuszek, z mąki pszennej, jajek i wody gazowanej. Pysznie to wszystko smakowało w towarzystwie surówki na bazie kapusty pekińskiej. Smacznego !
Na czekoladowy weekend postanowiłam zrobić domową czekoladę w moim ulubionym smaku. Uwielbiam nadziewaną miętową czekoladę i chciałam zrobić coś podobnego. Postanowiłam wykorzystać likier miętowy do uzyskania pożądanego smaku , poza tym zrobić w środku jasną warstwę, żeby czekolada wyglądała, jak nadziewana.
DOMOWA CZEKOLADA MIĘTOWA
1/2 kostki masła
1/2 szklanki cukru
2 łyżki mleka lub słodkiej śmietanki
2 łyżki kakao
łyżka mąki ziemniaczanej
4 łyżki likieru miętowego
ok. 1,5 szklanki mleka w proszku
Masło, mleko i cukier rozpuszczamy ( ja w kuchence mikrofalowej, 3 min na 600 W). Do lekko przestudzonego dodajemy likier miętowy i dzielimy na 2 części. Do jednej dodajemy kakao, do drugiej mąkę ziemniaczaną, intensywnie mieszając. Wlaściwie tej mąki można dodać do obu części, bo dzięki niej czekolada staje się bardziej aksamitna w konsystencji. Studzimy obie polewy do temperatury pokojowej i wtedy dodajemy kolejno do każdej mleko w proszku - ok 3/4 szklanki do każdej części. Aby czekolada po zastudzeniu miała odpowiednią twardość, dodajemy tyle mleka w proszku, aż ledwo uciągniemy łyżkę, którą mieszamy masę.
Czekoladę rozsmarowałam w pojemniku- najpierw połowę ciemnej warstwy, potem jasną, na koniec resztę ciemnej. Wstawiłam do lodówki do zastygnięcia. Po 2-3 godzinach jest gotowa.
Nie smakuje jak typowa czekolada, ale taką możemy sobie kupić w sklepie. Ma swój specyficzny smak, ale bardzo atrakcyjny. Likier miętowy zrobił swoje, czuć wyraźny posmak mięty z lekką nutą alkoholu. Cieszyła się dużym powodzeniem, żeby zrobić dziś zdjęcia w świetle dziennym musiałam zaapelować o umiar... Smacznego !
Te pomarańcze to przypadek. Miała być ryba z warzywami w białym winie, ale wróciwszy do domu na weekend, nie zastałam w lodówce żadnych warzyw oprócz marchewki... Po drodze kupiłam pomarańcze i nie pozostało mi nic innego, jak dodać je do ryb... Tym bardziej, że nie były bardzo słodkie, raczej kwaskowe.Dobrałam do tego kontrastowe przyprawy - ulubiony do ryb estragon, kolorowy i ziołowy pieprz oraz suszone pomidory. Aha, żeby było to bardziej urozmaicone, wkroiłam jeszcze winne jabłka. Wyszło danie niezwykłe ale ciekawe i smaczne...
RYBA W POMARAŃCZACH I BIAŁYM WINIE
kilogram filetów z białej ryby
2 kwaskowe pomarańcze
2 winne jabłka
kilka suszonych pomidorów
1/2 szklanki białego wina
1/2 szklanki bulionu warzywnego
sok z cytryny
sól, pieprz kolorowy i ziołowy
estragon
oliwa, kawałek masła
Pokrojone filety skropiłam sokiem z cytryny. Po kilku minutach posoliłam i posypałam przyprawami- pieprz kolorowy był świeżo zmielony. Dodałam obrane i pokrojone w plastry pomarańcze , pokruszone suszone pomidory oraz kawałki obranych jabłek, wymieszałam to z oliwą w żaroodpornym naczyniu. Wlałam bulion warzywny, położyłam na wierzch kilka wiórków masła i wstawiłam do piekarnika na 15 min na 180 C. Potem wlałam wino, przykryłam i dopiekłam 10 minut.
Można zjeść z ziemniakami z wody, pasował by też z ryż lub biały chleb. Smaki były zaskakująco zharmonizowane. Smacznego !
Wpadłam dziś na trochę do domu, żeby zobaczyć, co się dzieje i przejrzałam zasoby zdjęciowe pod kątem jutrzejszego Dnia Kota. Jutro nie będę miała dostępu do komputera, więc wpis niejako z wyprzedzeniem.
Moje koty bardzo lubią wątróbkę - Frida surową a Nuki smażoną. Dostaną jutro swoje porcje a ja dziś pokazuje wątróbkę smażoną z kolorową papryką, którą robiłam i sfotografowałam jakiś czas temu.
WĄTRÓBKA Z KOLOROWĄ PAPRYKĄ
1/2 kg wątróbki drobiowej
2 cebule
czerwona, żółta i zielona papryka
sól, pieprz czarny i kolorowy
papryka wędzona
olej do smażenia
Postanowiłam usmażyć wątróbkę i paprykę osobno, bo razem mogły by mieć nieciekawy kolor.
Na jednej patelni podsmażyłam oczyszczoną i wypłukaną wątróbkę, posypujęc ją pieprzem i wędzoną papryką i soląc tuż przed przełożeniem na talerz. Na drugiej patelni usmażyłam pokrojone cebule i papryki, doprawiając solą i kolorowym pieprzem.Podałam wątróbke w towarzystwie papryki i ziemniaków z wody. Pasowało to wszystko do siebie. Smacznego !
Wszystkim blogerkom, właścicielkom kotów i ich pupilom z okzji jutrzejszego Dnia Kota życzę smacznych potraw i miłego miziania.
A oto kot, który mi towarzyszy podczas spacerów po kuracyjnym parku - rudy, jak ten Szarlotka :
wtorek, 22 maja 2012
Licznik odwiedzin: 887 811 (wersja testowa)