Bloog Wirtualna Polska
Jest 923 920 bloogów | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O mnie

Gotowanie to moja pasja. Wciąż próbuję coś nowego dla moich domowników - dużej córki weganki, małej - mięsożercy oraz syna i męża lubiących jeść w ogóle.
Kuchenka jest dla mnie narzędziem codziennym - ułatwia i uprzyjemnia mi gotowanie. Rzadko korzystam z gotowych przepisów, większość wymyślam sama lub przerabiam.Można do mnie pisać na grazyna0071@wp.pl

O moim bloogu

Przepisy na domowe obiadki, sałatki i ciasta, również do kuchenki mikrofalowej. Kuchnia niewyszukana:staram się ze zwykłych składników wyczarować niezwykłe smaki. Jeśli masz kłopot z dodaniem komenta...

więcej...

Przepisy na domowe obiadki, sałatki i ciasta, również do kuchenki mikrofalowej. Kuchnia niewyszukana:staram się ze zwykłych składników wyczarować niezwykłe smaki. Jeśli masz kłopot z dodaniem komentarza, to usuń spod niego adres i wklej go ręcznie, albo zostaw sam nick.

schowaj...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 18.04.2011 10:09:46
  • autor: oriflame24hh
  • treść: Apetyczne miejsce, ż...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 819008
Wpisy
  • liczba: 595
  • komentarze: 5302
Bloog istnieje od: 1372 dni

Lubię to

Wizytówka


grazyna0071

Blog Forum Gdańsk 2010
Kategorie

Kompoty z winogron

wtorek, 15 września 2009 10:32


O tej porze nie wszystkie winogrona rosnące w ogrodzie są "reprezentacyjne". Te wyglądające mniej ciekawie, drobne i przebarwione wykorzystuję do kompotów. Robię je albo z samych winogron, albo z dodatkiem jabłek lub gruszek ( te są najpyszniejsze). Dzięki temu wydłużyłam czas spożywania kompotów ze świeżych owoców, bo mam jeszcze tylko węgierki, a kompoty z nich niezbyt lubimy. No, chyba, że dodam trochę śliwek do jabłek lub gruszek, albo jednych i drugich...
Przepis jest prosty:

KOMPOT Z WINOGRON I GRUSZEK

szklanka kulek z winogron
2 gruszki
2-3 łyżki cukru
Winogrona ( i obrane i pokrojone gruszki lub jabłka) wkładam do odpowiedniego naczynia, sypię cukier, zalewam wodą, aby przykryła ich powierzchnię i wstawiam do kuchenki mikrofalowej na 12 mni na 700 W. Można też w garnku, ale te z kuchenki mają bardziej intensywny smak... Potem przecedzam, winogrona przyciskam łyzką, żeby z nich wyszło to, co najlepsze i odrzucam, bo są nieciekawe. Gruszki lub jabłka wkladam do dzbanka, wlewam sok  i uzupełniam zimną przegotowana lub mineralną wodą do pełna. Studzę . Niech się schowają soki z kartoników ( a akurat winogronowe bardzo lubię...) ! Smacznego!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4981377,trackback

komentarze (7) | dodaj komentarz

Kuskus z kolorową cukinią

poniedziałek, 14 września 2009 17:31


Właściwie to jest kuskus z ryżem i cukinią a do koloru dodałam czerwona paprykę. Miałam resztę kuskusu z obiadu i miała to być mała porcja. Ale okazało się, że chętnych na tę potrawę jest więcej, więc dogotowałam woreczek ryżu i dodałam warzyw.  Lubię takie mieszanki ziaren - np. kasza gryczana z jęczmienną albo z ryżem. Smakują ciekawiej. Ale przejdźmy do konkretów:

KUSKUS Z KOLOROWĄ CUKINIĄ

Miseczka kuskusu
woreczek ryżu
pół małej żółtej cukinii
kawałek zielonej cukinii
mała czerwona papryka
cebula
oliwa
sól, pieprz ziołowy, słodka papryka, kolendra, tymianek
Kuskus i ryż przygotować według przepisu. Na patelni rozgrzać oliwę, wrzucić pokrojoną w półplasterki cebulę, pokrojone drobno cukinie i paprykę, dodać przyprawy i podsmażyć na al dente. Zmieszać z kuskusem i ryżem, dosolić. Podawać na ciepło lub na zimno, jako sałatkę ( niespodziewanie okazało się lepsze na zimno!). Smacznego!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4979691,trackback

komentarze (10) | dodaj komentarz

Ciasto śliwkowo-serowe

poniedziałek, 14 września 2009 12:24


Zastanawiałam się, jakie ciasto ze śliwkami zrobić na niedzielę. Myślałam o drożdżowym, ucieranym, ale w międzyczasie na blogu Notatki kulinarne zobaczyłam coś, co mnie zainspirowało: Ciasto sliwkowe z sernikową falą. Postanowiłam wykorzystać ten pomysł, zmieniając tylko rodzaj ciasta. Ponieważ śliwki i masa serowa są dość ciężkie, jako podstawę zrobiłam masę ucieraną pod owoce, z połowy porcji jaką robię zwykle, bo piekłam w mniejszej formie. A oto przepis:

CIASTO ŚLIWKOWO- SEROWE

½
kostki margaryny
2 jajka
4 łyżki cukru
¾ szklanki kwaśnej śmietany
kisiel cytrynowy
1 i ½ szklanki mąki
łyżeczka proszku do pieczenia
cukier waniliowy
Masa serowa
200 g serka kremowego
3 łyżki cukru-pudru
1 jajko
ok.½ kg dojrzałych śliwek
kruszonka
Miękką margarynę utarłam z cukrem i 2 łyżeczkami cukru waniliowego, dodałam po jednym jajku, ucierając, potem kisiel cytrynowy. Mąkę z proszkiem dodawałam stopniowo, na zmianę ze śmietaną, której zostawiłam 2 łyżki na później.
Cukier puder utrzepałam z jajkiem, dodając ser i miksując. Śliwki przepołowiłam i pozbawiłam pestek. Z łyżki margaryny i trzech łyżek mąki i cukru zrobiłam kruszonkę, dodając trochę cukru waniliowego.
Do wysmarowanej formy włożyłam połowę ciasta, na to połowę sera i śliwki. Dalej położyłam resztę ciasta rozrzedzonego pozostałą śmietaną, masę serową, na to śliwki i posypałam kruszonką. Piekłam w 170 C około godziny z termoobiegiem, ale coś mi się słabo zrumieniło, mimo, że spód był dopieczony. Ciasto nie było puszyste, ale wilgotne i bardzo smaczne. Ser ze śliwkami wybornie smakował a ciasto pasowało do niego. Spróbuję to udoskonalić i powtórzyć, może z innymi owocami. Smacznego!







Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4978783,trackback

komentarze (9) | dodaj komentarz

Kartacze z kuchni na gazie

niedziela, 13 września 2009 16:51




Udały się! Z wielką tremą przystępowałam do ich zrobienia, bo moja Siostra, też zachwycona kartaczami jedzonymi na Suwalszczyźnie, próbowała je zrobić i nie udały się...
Po powrocie z wakacji szukałam przepisów na kartacze w sieci i były rózne: ciasto z jajkami, z mąką, różnie przyrządzane mięso... Nie wiedziałam, czego się trzymać. Aż Czyprak Antoni na swoim blogu pochwalił się, że jego Tatulo robi świetne kartacze. Poprosiłam o przepis i w końcu doczekałam się, choć o mało go nie przegapiłam, bo pojawił się w Kuchni na gazie akurat, gdy wyjechałam na kilka dni... Wiedziona przeczuciem, obejrzałam blog wstecz i znalazłam
przepis na kartacze
Ponieważ nie uśmiechało mi się tarcie dwóch kilo ziemniaków ( zmniejszyłam proporcje o 1/3), przepuściłam je przez sokowirówkę. Dzięki temu niepotrzebna mi była tetrowa pielucha ( pewnie gdzieś na dnie szafy może taką mam...). Ale musiałam zrobic kartacze w niedzielę, bo potrzebny mi był w porze obiadowej Operator Sokowirówki ( która jest dość wiekowa), czyli mój mąż. W tym tygodniu było to niemożliwe nawet w sobotę... Ale takie pyszne danie to w sam raz na niedzielny obiadek. Na drugie danie, bo rosołku na pierwsze mi nie odpuścili...
Ale zacznę od początku. Wczoraj wieczorem ugotowałam kilo ziemniaków w mundurkach, a potem walczyłam, żeby mi ich nie zjedli z masłem i solą... Obrałam póki ciepłe i zmiażdżyłam na puch tłuczkiem do ziemniaków, bo maszynki do mielenia już nie mam a blender się popsuł.
Dziś w porze przedobiedniej( bo takie ciasto ziemniaczane musi być świeże, leżeć nie może!), obrałam i pokroiłam ok. dwa kg ziemniaków  i wezwałam na pomoc Operatora Sokowirówki. W tym czasie podsmażyłam dwie średnie cebule na oleju ( pokrojone w kosteczkę), dodałam do tego prawie kilo mielonego mięsa wieprzowego i, żeby po ugotowaniu nie zbiło się w grudę, dałam jeszcze trochę smalcu z wędzonego boczku...Doprawiłam solą, pieprzem i rozmarynem.
Sok z przetartych ziemniaków odstawiłam na 10 min, żeby się ustała skrobia. Przetarte ziemniaki włożyłam do miski i połączyłam z ugotowanymi wczoraj, dodałam skrobię, która się ustała ( sporo tego było, prawie szklanka) i dwie łyżki mąki ziemniaczanej. Nastawiłam jeden wielki garnek do gotowania bigosu i ... jeszcze dwa mniejsze - od zupy i makaronu, żeby wszystko ugotowało się w miarę równo. Nabrałam ciasta i zawinęłam w nie kulkę mięsa. Było trochę rzadkie, więc po drugim takim samym, dodałam jeszcze łychę mąki ziemniaczanej i teraz było już plastyczne, jak pisał Antoni, więc powiało optymizmem...
Z tego ciasta wyszło mi 12 dużych, podłużnych kartaczy i jeszcze dwa mniejsze... Mięsa mi zostało, wiec je przesmażyłam razem z pokrojonym  kawałkiem wędzonego boczku i cebulą, a to dlatego, że boczku było mało ( ktoś wczoraj wieczorem zużył do jajecznicy...).
Wrzuciłam kluchy do gotującej się osolonej wody w trzech garnkach i pilnowałam, robiąc surówkę. Stwierdziłam, że kapusta polecana przez Antoniego  pyszna, ale ile można tych kalorii, zrobiłam więc surówkę z kiszonych ogórków, pomidorów i papryki z cebulą...
Gdy woda się zagotowała, podważyłam delikatnie kartacze drewnianą łopatką, żeby nie przywarły do dna. Wtedy, gotując się, radośnie przewracały się z boku na bok a ja patrzyłam, czy się nie rozpadają. I nie rozpadały się! Zmniejszyłam nieco płomień i gotowałam 20 minut, po czym wyjęłam  łyżką cedzakową na durszlak, żeby odciekły.
Polałam boczkiem z mięsem i cebulką.



No i rozległo się mlaskanie i pochwały. Jak napisał Antoni , aksamitne w smaku, pieszczące podniebienie... Ciasto w smaku przypominało nam wielkopolskie szare kluski a mięso nie zbiło się w grudę , tylko dopełniało smak ciasta w sposób doskonały. Najwięcej (3) zjadł mój syn, wielki amaror ciasta ziemniaczanego w postaci szarych klusek. Wszyscy stwierdzili, że smakują jak te na wakacjach a mięso nawet lepiej ( to pewnie przez rozmaryn). Antoni,  dziękujemy Ci za przepis!
Jakoś po tym obiedzie wszyscy zapragnęli gorącej herbaty... Ja nawet wypiłam miętową.
Smacznego!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4976972,trackback

komentarze (15) | dodaj komentarz

Prosta sałatka z pomidorów na zimę

sobota, 12 września 2009 18:38


To nasze ulubione danie ze słoiczka. Zimą, po otwarciu, najpierw wąchamy. Na prawdę - pachnie latem, jak nic ! Trzeba tylko znaleźć dobre pomidory - dla nas najlepsze są te podłużne, dojrzewające na słońcu. Do tego cebulka, sól i pieprz - i to wszystko. A efekt- niewspółmierny do nakładu pracy. Na prawdę , warto!

SAŁATKA  Z POMIDORÓW NA ZIMĘ

pomidory dojrzałe na słońcu
na kg pomidorów - 3-4 duże cebule
sól, pieprz
letnia woda przegotowana
Pomidory pokroic na dość grube plastry, odrzucając końcówki. Lepiej nie obierać, bo kiedyś obrałam pomidory ze skórki i sałatka nie była tak smaczna... Cebule obrać i pokroić w plastry też. Układać w wyparzonych słoiczkach  pomidory, przekładając od czasu do czasu cebulą i posypując solą i pieprzem według uznania. Aby słoiczki ciasno wypełnić, uderzać od spodu dłonią - ubiją się i będzie więcej. Zalać letnią przegotowaną wodą prawie do pełna. Wstawić do dużego garnka z dnem zabezpieczonym papierem i z wodą do ¾ wysokości słoiczków, zagotować i pasteryzować 5 minut. Zostawić w przykrytym garnku do ostudzenia, bo wtedy nabierają zapachu lata. Zimą po otwarciu koniecznie powąchać!
Smacznego!



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,4974296,trackback

komentarze (14) | dodaj komentarz

niedziela, 12 lutego 2012

Licznik odwiedzin:  819 008